Lucy Maud Montgomery, autorka ,,Ani z zielonego wzgórza’’ mawiała – Jedno jest pewne na tym świecie… że nadejdą nowe wiosny. Można to rozumieć przyziemnie, jako ogólną niepodważalną prawdę o świecie przyrody, która skądinąd przypomina nam o tym niewygodnym fakcie, że jest to już nasza enta wiosna..
Przestańmy myśleć liczbami. Daty wyznaczane są samoistnie przez naturę, więc zachęcam do pochylenia się nad wiosną, nie tylko gdy wąchamy świeżo zerwane tulipany, na zadymionym stoisku przy wejściu do metra

One i my

Nie znam kobiety, która przyznałaby się szczerze do tego, że nie lubi kwiatów, gdyż jesteśmy przecież jak one w ogrodzie wspólnych marzeń- delikatne, tajemnicze, piękne na swój sposób, bez miłości usychamy, a gdy o nas dbają budzimy się do życia. Lubimy się choćby za to, że odwzajemnią nasz uśmiech, zawsze gdy wyczują radość w naszych sercach i wtedy kiedy tej radości brak.

To dobra przyjaźń, dlatego nie krępujmy się zrobić tego pierwszego kroku, wejść czym prędzej do najbliższej kwiaciarni, aby kupić dla samej siebie najpiękniejszą kompozycję, na którą w danym momencie mamy ochotę.

Gdzie ta symbioza?

Cieszyć się z drobnych momentów – nie jest to łatwe założenie. A znajdować przyjemność przez cały rok, wydaje się zamysłem utopijnym. Pragnę pokazać, że każdy ma w sobie zdolność czerpania przyjemności z wydawałoby się błahych wrażeń.  Przykładem tego jest zarzewie wiosny. Nie ma osoby, która nie odczuwa wewnętrznej satysfakcji czując zapach świeżej trawy, czy widząc nowopowstałe pąki, a przecież to takie oczywiste… a może nie… Nie jest to nasz pierwszy koniec zimy, a wywołuje najbardziej pierwotną radość.

A co gdyby przyjąć założenie, że każda kobieta jest wiosną, a każda wiosna kobietą – barwnym zjawiskiem, pełnym uczuć i siły… Brzmi rozsądnie prawda? Jedyną różnicą pozostaje kwestia niedocenionej człowieczej siły, podczas, gdy moc wiosny chłoniemy wszyscy.

Każdy najmniejszy krokus przebije się w końcu przez grudę śniegu, by sprawić radość niejednym oczom, to też w marcu Internet zalewa fala pierwszych kwiatów widzianych na domowym podwórku lub optymistycznych prognoz pogody. Niemal chce się krzyknąć – brawo wiosno udało ci się. Ale czy dostrzegamy na co dzień siłę nas samych? Czy jesteśmy wyrozumiałe i przede wszystkim wdzięczne wobec siebie? Ile razy stajemy przed trudnymi decyzjami, mierzymy się z życiową zmarzliną – naszą małą zimą… I wtedy, kiedy mróz odetnie już kable telefoniczne, drzwi wejściowe zostaną zasypane śniegiem, a szron przysłoni każde okno, przypomnijmy sobie, że ,,nadejdą nowe wiosny’’, te astronomiczne, metereologiczne i wewnętrzne… A może przede wszystkim ta wewnetrzna. Tę ostatnią osiągnąć będzie najtrudniej, ale przy odrobinie uważności zakwitniemy od środka na bardzo długo…

Leave a Reply